A przepraszam za śmiałość, czy podczas właśnie obradujących komisji nasz szanowny Tadzio – piewca stepów ukraińskich nie wtajemniczył zebranych w arkana wiedzy tajemnej?
W moich chorych zwojach panoszy się taka oto myśl: Sławomirku N.asz nieoceniony, staraliśmy się Cię uchronić przed gniewem Temidy, ale to podłe prawo wyborcze jest niewzruszone. A tak się nasza nieoceniona Kamila/Ewelinkastarała, tak mieszała, tak kluczyła. A to jedną uchwałę podpisał Przewodniczący mój ulubiony, a to inną, ale w tej samej sprawie wójt jeszcze ulubieńszy. A to zwątpienie w inteligencję radnego, co to nikogo się nie boi zatrzaskuje przyłbicę, w którą łeb zakuty. A te sugestie, że nowy kodeks wyborczy, co to przewiduje, że radny złapany na jeździe po pijaku nadal będzie mógł pełnić swą funkcję, tak bardzo potrzebną dla gminnego układziku. Wszystko na nic. Wyrok jak gilotyna.
A tak naprawdę to jest ze mnie kawał su***syna, że tak obcesowo o tematach taboo. No bo co człowiek kiepsko rozumny może za to, że jest tylko marną marionetką w rękach KWW RPW. Oto przeprasza – komitet, nie wyborców, a to faux pas numer 1. Wyraża skruchę, by raptem zaskarżyć uchwałę o wygaśnięciu swego mandatu – faux pas numer 2. Czy jest w gminie ktoś, kto nie dostrzega manipulacji? Biedny ten człowiek, kiedy zmuszony jest okazywać dobre samopoczucie, choć naprawdę czuje co innego.
Drogi Panie Sławomirze, Pana naiwność została wykorzystana, jak główna bohaterka filmu „Róża”.Jest Pan książkowym przykładem na przewrotność Komitetu Wyborczego RPW, który wysysa z człowieka godność, honor dla partykularnych interesów swoich liderów. Ale jest Pan również przykładem na to, że jak ktoś Pana otoczy serdecznym uściskiem, to musi Pan poczekać, aż ten ktoś pierwszy puści. Sklinczowali Pana, uwikłali w nadzieję na zachowanie mandatu radnego w sytuacji absolutnie beznadziejnej. Mamili nadzieją, że zachowa Pan tych pięć stówek. A teraz trzeba płacić za pracę, która została zakończona. Tylko, że to Pan i Pana rodzina płaci reputacją swego nazwiska, a szanowni doradcy odcięli pępowinę i każą się Panu wykrwawić. Naprawdę żal mi Pana. Niestety nic Pan do prac RG nie wniósł, poza mechanicznym podnoszeniem ręki w wyznaczonym czasie i miejscu. Ale nawet to nie zasługiwało na szacunek Pana chlebodawców, którzy zmanipulowali Pana do poziomu wioskowego popychadła.
Teraz czas na rewanż. Panie Sławomirze, gdy już wiadomo, że nie wiadomo już tylko jednego, to może Pan wykona rachunek sumienia i wystawi fakturę tym, którzy ponoszą odpowiedzialność za cały ten bajzel. Nie wie Pan o czym mówię? To proste. Wśród osób, z którymi Pan raczył się wodą rozmowną jest intrygant, donosiciel imenda, która dziś spokojnie zasiada, nawet właśnie w tej chwili na połączonych komisjach, a która jest bezpośrednio odpowiedzialna za Pana dramat. Czy nie nastał już czas na ujawnienie nazwisk, pseudonimów, kontaktów? Czy to Pan sam ma taszczyć to brzemię? Przez wzgląd na Pana następcę apeluję to Pańskiego poczucia sprawiedliwości o nazwisko tej poczwary, która wznosiła z Panem toasty, by po chwili chwycić za komóreczkę i rozpocząć rozmowę tymi słowami: nie wiem, czy to ważne, ale właśnie w knajpie pewien radny w moim towarzystwie…